poniedziałek, 12 września 2016

Jaśniejąca skóra cz. 1

Oczywiście nie od razu udało mi się przełamać i zacząć czytać o podstawach koreańskiego rytuału dbania o cerę. Z długimi przerwami brnęłam rozdział po rozdziale. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż zaczęłam myśleć, w sposób jaki książka mi narzuciła. Przed rozpoczęciem roku szkolnego nałożyłam krztynę pudru, żeby, właściwie sama nie wiem dlaczego, w każdym razie chciałam, jak to każda dorastająca nastolatka, wyróżnić się z tłumu i być pięknością dnia. Jednak w chwili kiedy spojrzałam na swoją wypudrowano na blado buzię uznałam, iż wyglądam okropnie. Moja twarz była cała w plamach, a ja chcąc się czym prędzej pozbyć okropnego widoku pobiegłam do łazienki i umyłam buzię ( moim anty-trądzikowym specjałem z apteki w piance ) i tym razem odbicie w lustrze uśmiechnęło się widząc świecące od wody oczy i skórę mniej tłustą i bardziej normalną niż chwilę temu. Weszłam do pokoju i tym razem wzięłam inny kosmetyk przejeżdżając cienką warstwą po buzi, co tylko dodało jej lepszy odcień. Byłam z siebie zadowolona. Od tej pory każdego dnia rano ( nie tylko wieczorem :c ) myłam buzię i z zadowoleniem oceniałam kilku godzinne efekty gładkości i brak przetłuszczającej się cery do momentu gdy znów powinna być nawilżona. Mój mózg przyswoił dziwną nowinkę, iż trzeba myć twarz ( poranna czynność ) zawsze po posiłku, ponieważ gdy umyję ją przed jedzeniem znów stanie się tłusta. Nie wiem co mnie skłoniło do takiej myśli, ale jej się na razie trzymam.

[ Jeśli masz hejtować mój tok myślenia lepiej tego nie rób, lub zrób to delikatnie, nie lubię się kłócić, jeżeli ktokolwiek to czyta daj mi znak, jakikolwiek, lubię żyć ze świadomością, że ktoś słucha ^^ ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz